|
zdolności refleksja mnie taka naszła ostatnimi czasy dość nieziemska otóż moim skromnym zdaniem na studiach ekonomicznych powinno się rozdawać szklane kule i uczyć zdolności czytania w myślach szczególnie w myślach pracowników i klientów, a najszczególniej w myślach pracowników klientów... przeglądając zapisy księgowe często nasuwa mi się szkolne pytanie: Co autor miał na myśli? czytanie we własnych przeszłych myślach też by się czasem przydało... ale cóż życie ciężkie, czas leci a skleroza sę powiększa! odnośnie szklanych kul to w rzadnym wypadku nie mam tu na myśli przewidywania kryzysów czy spadków lub wzrostów na giełdach, bo tego nawet szklana kula nie przewidzi... najbardziej przydane byłoby to w odniesieniu do przeszłości czasem chciałabym widzieć w jakim stanie emocjonalnym był ktoś 1. czyt. pracownik klienta usuwając bezmyślnie zapis księgowy nie mówiąc nikomu i idąc do domu? 2. czyt. programista lub cały ich sztab pisząc program pozwalający bezmyślnie taki zapis usunąć?? 3. czyt. klient kupując hot doga na stacji benzynowej na fakturę i piwo do tego... 4. czyt. ja biorąc na siebie pracę której nie jestem realnie na czas w stanie zrobić??? a do przyszłości to jedynie wtedy gdyby klient miał przyjść z dokumentami na ostatnią chwilę i chciałabym wiedzieć z wyprzedzeniem, że problematyczne ma te dokumenty, bo pracownik firmy w której kupił paliwo, hot doga, piwo i uszczelkę do jego jedynego odliczalnego z VAT Volkswagena nie wpisał numeru rejestracyjnego i VATu mu odliczyć nie będę mogła choćbym chciała... tylko ten ktoś nie pomyśli sobie "ah ten pracownik stacji benzynowej czemu taki nieporządny?" tylko powie: "Panno Morgano! a czemu ja tyle VATu mam płacić? Niechno Pani coś z tym zrobi?!?" a ja co? pstro! tylko szklana kula by mi powiedziała i mogłabym w odpowiednim czasie zadzwonić na stację do boguducha winnego pracownika dorabiającego sobie by czynsz zapłacić, a mleko pod nosem mu jeszcze nie zaschło, żeby hot doga i piwo z faktury wywalił, a numer rejestracyjny drukowanymi napisał literami !!! o taki powrót do przezłości bym zapodała czy coś... no ale jako, że takiej kuli na studiach moich nie rozdawali (hmm a niby taka dobra uczelnia...) to sobie muszę jakoś poradzić! Tagi: praca, felieton morgana 2011-11-25 03:18:18 skomentuj (0) aktualnie aktualnie czytam "Jeden Dzień" David'a Nicholls'a czytam kiedy tylko znajdę wolną chwilę, np. podczas codziennych ataków bezsenności, stojąc w korku na ul. Prostej, lub na ul. Raciborskiej... czasem zdarzy mi się pochłonąć jedną czy dwie strony czekając na zielone światło przy Tesco... ogólnie rzecz biorąc noszę tę czterysta-czterdzieści-dwu-stronicową książkę w eksperymentalnie używanej małej torebce, w której wypełnia 1/3 pojemności. oprócz poniedziałkowego nabytku w postaci książki w mojej torebce mieści się także: wypchany sekretnymi zapiskami kalendarz na rok bieżący (kolejne 1/3), portfel (1/4) oraz dwa długopisy, pióro wietrzne i dwa wizytowniki. w porywach można znaleźć gumy do żucia i niestety jeszcze paczkę papierosów wraz z zapalniczką... tę pozostałą 1/12 dopełniają: cienuteńkie słuchawki i telefon, który zajmuje miejsce gościnne, bo na stałe spoczywa w dłoni właścicielki tej wypchanej po brzegi torebki... Ów "gościnny" telefon to w ogóle całkiem odrębna historia ponieważ dość nowa... tak jak i sam telefon. dotykowy, super hiper "cót miót maliny". Mimo wszystko powiedzieć nie można żebym zadowolona nie była, ale "opierunku" przy nim troszkę jest i kombinowania nad instrukcją obsługi składającą się zaledwie z kilku stroniczek... Jak to jest z tym światem, że osoba po liceum o profilu matematyczno-informatycznym ma za duże wymagania? by telefon był i ładny i miał wszystkie guziki i mógł zsynchronizować maile, kontakty, kalendarze, notatki, muzykę a także robił dobre zdjęcia? i mieścił to wszystko w sobie bez konieczności zwracania uwagi na gigabajty? Ogólnie ideałów w życiu nie ma więc telefon też nie jest idealny więc teraz ja dziecinnieje macając palcem po szybce... lecz właśnie w wieku dwudziestu sześciu lat, a ściślej mówiąc już przed trzydziestką docieram do granicy postępu technologicznego, szczególnie gdy niechcący policzkiem wyłączam tak bardzo upragnioną rozmowę... a tak naprawdę to pomimo tego policzka to cieszę się, że pewne rzeczy technicznie zżerające najwięcej mojego cennego czasu będę miała wkońcu poukładane... wyrazem tego niech będą gumowce. http://www.flickr.com/photos/crazymorgana/6242283976/ Tagi: telefon, felieton, ksiązka, aktualności, gumowce morgana 2011-10-14 02:05:30 skomentuj (2) słabość mimo trudów z przeznaczeniem zadarłam niedosłyszącym i ślepym bowiem słabość mam do Ciebie wielką lecz skazaną na niepowodzenie susza grozi nam z równiny nadciąga chichot świadomości nie może się uspokoić ta czkawka miłości bądź przy mnie w snach niespełnione słowa me zapomnij bądź ze mną tak jakbyśmy kochali się pierwszy raz sami sobie niewierni a jednak zgodni i wtedy gdy śpiewa wiatr, owocem sypie sad, a uśmiech Twój zrodzi me szczęście Tagi: wiersz morgana 2011-08-27 01:33:32 skomentuj (0) tytuł zaginął w akcji pisze o tym i piszę a jest we mnie ta literatura zakopana głęboko z zamiarem wyjścia na powierzchnię z nowym wschodem słońca.... przychodzi zwykle o 3 w nocy, gdy dawno powinnam regenerować mój umysł po całym dniu wpatrywania się w monitor komputera i zapisane na nim cyferki niespodziewanie jako rezultat dnia myśliciela morgana 2011-08-12 03:06:33 skomentuj (0) |
||||